Ha ha haha ha, chwile pozniej rozpierdolilo sie z hukiem. No dobra, huku nie bylo, ale ktos cichcem podprowadzil klocki i tyle tego bylo. Pff, shit happens, nie bedziemy robic z tego wielkiego halo!, pozamiatane i to bynajmniej nie pod dywan, adieu, don't call us, we won't call you :)
W ramach bojkotu wymazujemy styczen z pamieci, luty oglaszamy nowym styczniem i wszystko wraca do normy i jest super:) Ba, nawet warunki atmosferyczne sie zgadzaja.
W miedzyczasie na horyzoncie pojawia sie nowy adorateur, wzbudzajacy we mnie odruchy lekkiej paniki, poniewaz nie lubie, jak ktos sie na mnie patrzy, a szczegolnie, jak patrzy sie na mnie tak, ze czuje, ze brakuje mi na glowie tylko kupki bitej smietany i wisienki. Ataki paniki wzrastaja, kiedy okazuje sie, ze adorateur bliski planowania wspolnej przyszlosci jest (dajmy na to, taki kwiecien, to przeciez bliska przyszlosc, nie?) ja tymczasem po wymazanym styczniu przyszlosc swoja wole widziec mgliscie i pojedynczo :) Chwilowo nie kreca mnie jazdy emocjonalne, jakie wiaza sie z blizszym obcowaniem z mezczyzna, uwielbiam cisze i spokoj i jak mi w domu pachnie ciastkowa świeczka z ikei. Dodatkowo adorateur ma obsesje dotykania mnie, a ja nie lubie jak mnie ludzie dotykaja, szczegolnie obcy. Lubie sie przytulac tylko do wybranych jednostek, a cala reszta winna trzymac sie w odleglosci bezpiecznej, nie wymagajacej kontaktu fizycznego. W zwiazku z tym zaczynam sie zastanawiac, czy jestem juz stara panna czy jeszcze nie?