Idac tropem "nic mi sie nie chce" spedzilam dzis dzien w domu nie robiac nic. Chwilowo przybilo mnie moje lenistwo, ale nijak nie wychodza mi jakiekolwiek proby z nim walki. Lenistwo obija mnie jak Pudzian Najmana - nie mam nawet najmniejszej szansy zeby sie podniesc i stawic mu dzielnie czola:)
Malo robie, za to duzo mysle. Gdyby nie to, ze zjadlam dzis 15 czekoladek After Eight (slownie: piętnaście!), moglabym tez zaryzykowac stwierdzenie, ze malo jem. Duzo sie zwieszam. Szczerze mowiac dosc niepokoja mnie te objawy. Szczegolnie, ze podejrzewam, skad sie biora, i stamtad wlasnie akurat brac sie nie powinny, bo to absolutnie nic dobrego nie wrozy. Powiem wiecej - to wrozy katastrofe, zgliszcza i popioly. Tyle ze co mi z tej swiadomosci?
Jako ze skupienie mam na poziomie zerowym, ogladam "Sex & the city" i zalewam sie lzami. To zalewanie sie lzami zloze na karb szalejacych hormonow, pelni czy halnego :) Oficjalnie rozpoczelam tez sezon zimowy (wraz z pierwszym sniegiem, ktory niesmialo zalegl na trawnikach) i obejrzalam "Love actually". Oczywiscie zanoszac sie przy tym lzami, bo jakzeby inaczej.
Chyba powoli zaczyna meczyc mnie moje moi takie rozkojarzone i rozmokle.
Tuesday, December 15, 2009
Thursday, December 10, 2009
Ten, w ktorym nic sie nie dzieje.
Cos bym napisala, a moze nawet wiecej niz cos, ale jakosc kompletnie brak mi samozaparcia w przekladaniu tego, co mi w glowie siedzi i w trawie piszczy na slowo pisane. Moze zainwestuje w dyktafon i wzorem agenta Coopera bede nagrywac. Nie, to sie nie sprawdzi - strasznie denerwuje mnie sluchanie samej siebie. Czy kogos oprocz mnie to denerwuje? Sluchanie samego siebie? Albo moze sluchanie mnie? :) O tak, sluchanie mnie moglo zdecydowanie irytowac dzis tych, ktorzy mieli okazje wysluchiwac, jak kilka godzin przy biurku radosnie zawodzilam "La la la la la la la la la" - mysle, ze moj poziom wykonania zdecydowanie odbiegal od oryginalu:
Powoli zaczyna mnie przerazac, ze to juz koniec roku. Jakze to? Przeciez dopiero co byl Sylwester, nota bene w znacznej czesci przespany na tapczanie "Maciek" po tym, jak zmoglo mnie przekonywanie spiacej na nim przyjaciolki, ze w Sylwestra spac nie przystoi. Potem rok niespodziewanie przelecial mi przez palce, nic sie nie zdarzylo, nic nie zrobilam, i nagle sa juz swieta. Ponoc faktem jest, ze im czlowiek starszy, tym szybciej czas mu plynie - w takim wypadku thank you very much, prosze wpisac mnie do Ksiegi Guinessa, jako najstarsza zyjaca kobiete.
Czy sa jeszcze szanse, ze przez te 3 tygodnie zdarzy sie cos, dzieki czemu ten rok nie bedzie taki nijaki? Zdarzy sie, nie? ;)
Powoli zaczyna mnie przerazac, ze to juz koniec roku. Jakze to? Przeciez dopiero co byl Sylwester, nota bene w znacznej czesci przespany na tapczanie "Maciek" po tym, jak zmoglo mnie przekonywanie spiacej na nim przyjaciolki, ze w Sylwestra spac nie przystoi. Potem rok niespodziewanie przelecial mi przez palce, nic sie nie zdarzylo, nic nie zrobilam, i nagle sa juz swieta. Ponoc faktem jest, ze im czlowiek starszy, tym szybciej czas mu plynie - w takim wypadku thank you very much, prosze wpisac mnie do Ksiegi Guinessa, jako najstarsza zyjaca kobiete.
Czy sa jeszcze szanse, ze przez te 3 tygodnie zdarzy sie cos, dzieki czemu ten rok nie bedzie taki nijaki? Zdarzy sie, nie? ;)
Tuesday, November 03, 2009
Ten, w ktorym powial wiater spod samiuskich Tater.
Marzy mi sie weekend nad morzem. Taki leniwy na wskros. Czy nad morzem bardzo teraz wieje? W sumie, po krotkim przemysleniu sprawy dochodze do wniosku, ze mozna spodziewac sie tam halnego. Swoje przewidywania podpieram faktem tego, ze pensjonat Faun w Sopocie gwarantuje niemalze gorskie powietrze. A skad niemalze gorskie powietrze w Sopocie? A stad, ze na bank przywial je halny, tak to sobie wymyslilam.
Tak, to prawda, siedze i lekko nudze sie w pracy - nie to zebym narzekala na brak zajec, ale jakos kompletnie mnie dzis nie wciagaja...
A, zapomnialam, do takiego jesiennego weekendu nad morzem przydalby sie jakis mezczyzna, ktorego mozna na przyklad poslac po grzane wino do najblizszego baru. Albo i nie grzane ;) No tak, no to odpada, w koncu ciezko pracuje na status starej panny i nie bede niweczyc tych miesiecy ciezkiej pracy jednym glupim wyjazdem. Pojade lepiej do jakiegos SPA - jak byc stara panna to byc piekna i optycznie mloda :)
O, prosze: trzydniowy pakiet „Świat masażu” - idealnie. W sklad wchodza:
- 2 noclegi ze śniadaniem, obiadem i kolacją
- Basen, siłownia i sala fitness
- 2 x świat saun (sauna sucha i infra)
- Masaż biczami szkodzkimi
- ...
A nie, odpada, bicze szkoDZkie na bank szkodza, w koncu co innego moglyby robic?
No to nie wiem juz, to moze po prostu pojde na wagary, posiedze w parku, pociesze sie sloncem?
Tak, to prawda, siedze i lekko nudze sie w pracy - nie to zebym narzekala na brak zajec, ale jakos kompletnie mnie dzis nie wciagaja...
A, zapomnialam, do takiego jesiennego weekendu nad morzem przydalby sie jakis mezczyzna, ktorego mozna na przyklad poslac po grzane wino do najblizszego baru. Albo i nie grzane ;) No tak, no to odpada, w koncu ciezko pracuje na status starej panny i nie bede niweczyc tych miesiecy ciezkiej pracy jednym glupim wyjazdem. Pojade lepiej do jakiegos SPA - jak byc stara panna to byc piekna i optycznie mloda :)
O, prosze: trzydniowy pakiet „Świat masażu” - idealnie. W sklad wchodza:
- 2 noclegi ze śniadaniem, obiadem i kolacją
- Basen, siłownia i sala fitness
- 2 x świat saun (sauna sucha i infra)
- Masaż biczami szkodzkimi
- ...
A nie, odpada, bicze szkoDZkie na bank szkodza, w koncu co innego moglyby robic?
No to nie wiem juz, to moze po prostu pojde na wagary, posiedze w parku, pociesze sie sloncem?
Wednesday, October 14, 2009
Ten z sezonem grzewczym.
Leze zakutana w kocyk i wygladam z przerazeniem przez okno. Nie, nie, nie, to zupelnie nie ta kolejnosc - najpierw mialy byc liscie w ilosciach odpowiednich do szurania, potem pierwszy snieg, z ktorego mozna sie cieszyc jak dziecko. Wystawiajac nos spod koca staram sie jak moge, ale nijak mi to cieszenie nie wychodzi. No, ale nicto, postaram sie, mimo, ze ciezko bedzie, bo snieg na choince - TAK, snieg na kwitnacej rozy - po trzykroc NIE :)
Celem poprawienia warunkow snu zimowego, w ktory niewątpliwie powoli zapadam, rozpoczelam sezon grzewczy. Szkoda tylko, ze z racji posiadania przebieglego kota, krotko cieszylam sie milym ciepelkiem - kaloryfer zostal dosc szybko namierzony, a kotu skutecznie udalo sie zajac kazdy centymetr jego powierzchni. Swoja droga, nie wiedzialam, ze ta puchata wariatka jest taka dluga :)
Celem poprawienia warunkow snu zimowego, w ktory niewątpliwie powoli zapadam, rozpoczelam sezon grzewczy. Szkoda tylko, ze z racji posiadania przebieglego kota, krotko cieszylam sie milym ciepelkiem - kaloryfer zostal dosc szybko namierzony, a kotu skutecznie udalo sie zajac kazdy centymetr jego powierzchni. Swoja droga, nie wiedzialam, ze ta puchata wariatka jest taka dluga :)
Wednesday, September 02, 2009
Ten z regalem Ksiecia Walii.
Drogi pamietniczku,
snilo mi sie, ze znalazlam dzis bardzo rozowego ipoda oraz regal z ksiazkami, znacznych rozmiarow (znacznych rozmiarow byl regal, nie ksiazki, ksiazki calkiem zwyczajne). Na jednej z polek byly podreczniki, nowiutkie, niestety nie pamietam do ktorej klasy, na innej - ksiazki dokladnie takie jak moje, te same wydania, ustawione w tej samej kolejnosci. Musze powiedziec, ze wzbudzilo to moj lekki niepokoj. Ipoda znalazlam w swojej przepastnej torbie (zawsze wierzylam w to, ze jej zawartosc zyje wlasnym zyciem), natomiast regal z ksiazkami w metrze. I tu pojawia sie pytanie: JAK mozna zgubic wielki regal pelen ksiazek w metrze? Kapelusz, psa, parasol, male dziecko, wieksze dziecko - owszem, ale regal?
Celem interpretacji zajrzalam do sennika, ktory rzecze, co nastepuje:
zapelniony regal: zla wrozba, utrata pieniedzy, badz aktualnej posady
Tu zrobilo mi sie lekko duszno. Nie chce juz znajdowac regalow w metrze.
Zaciekawila mnie jednakze kategoria "Podobne sny", w ktorej pojawilo sie:
- ciemnosci w swietle ksiezyca
- zacmienie ksiezyca
- ksiadz
- ksiezyc
- i uwaga uwaga: ksiaze Walii.
Ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze umysl mam scisly, przez co moge lekko nielotna w interpretacjach byc, ale powiazanie ksiecia Walii i regalu z ksiazkami to juz wyzsza szkola jazdy.
snilo mi sie, ze znalazlam dzis bardzo rozowego ipoda oraz regal z ksiazkami, znacznych rozmiarow (znacznych rozmiarow byl regal, nie ksiazki, ksiazki calkiem zwyczajne). Na jednej z polek byly podreczniki, nowiutkie, niestety nie pamietam do ktorej klasy, na innej - ksiazki dokladnie takie jak moje, te same wydania, ustawione w tej samej kolejnosci. Musze powiedziec, ze wzbudzilo to moj lekki niepokoj. Ipoda znalazlam w swojej przepastnej torbie (zawsze wierzylam w to, ze jej zawartosc zyje wlasnym zyciem), natomiast regal z ksiazkami w metrze. I tu pojawia sie pytanie: JAK mozna zgubic wielki regal pelen ksiazek w metrze? Kapelusz, psa, parasol, male dziecko, wieksze dziecko - owszem, ale regal?
Celem interpretacji zajrzalam do sennika, ktory rzecze, co nastepuje:
zapelniony regal: zla wrozba, utrata pieniedzy, badz aktualnej posady
Tu zrobilo mi sie lekko duszno. Nie chce juz znajdowac regalow w metrze.
Zaciekawila mnie jednakze kategoria "Podobne sny", w ktorej pojawilo sie:
- ciemnosci w swietle ksiezyca
- zacmienie ksiezyca
- ksiadz
- ksiezyc
- i uwaga uwaga: ksiaze Walii.
Ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze umysl mam scisly, przez co moge lekko nielotna w interpretacjach byc, ale powiazanie ksiecia Walii i regalu z ksiazkami to juz wyzsza szkola jazdy.
Monday, July 27, 2009
Ten bez Wizytantek.
Poniedzialek, imieniny obchodza Alfonsyna i Pantaleon. Zapamietac: gdyby kiedykolwiek dane mi bylo wybierac imie dla jakiegos mlodego czlowieka, nie sugerowac sie tym, co mowi iGoogle.
I to wlasciwie wszystko, co chcialabym powiedziec wieczorowa pora. W glowie platanina jakis niewyrazalnych mysli, ktore przepychaja sie krzyczac "mnie wybierz! mnie!" celem odnotowania a jednoczesnie ocalenia dla potomnosci, a tymczasem niemoc ekspresji siega zenitu.
I to wlasciwie wszystko, co chcialabym powiedziec wieczorowa pora. W glowie platanina jakis niewyrazalnych mysli, ktore przepychaja sie krzyczac "mnie wybierz! mnie!" celem odnotowania a jednoczesnie ocalenia dla potomnosci, a tymczasem niemoc ekspresji siega zenitu.
Monday, July 20, 2009
Ten z dwukółką.
Właśnie kiedy miałam wyjść na rower, zerwało się jakieś okropne wietrzysko, które trzaskało wszystkimi oknami a następnie lunął deszcz - dziekuję bardzo. Nie dość, że niewątpliwie ucierpi na tym moja i tak będąca w podłym stanie kondycja, to jeszcze grozi mi śmierć w męczarniach, ponieważ w jakimś szalonym, kompletnie niekontrolowanym odruchu, kupiłam bukiet lilii, który pięknie wygląda na stole, w związku z czym bez regularnego dopływu świeżego powietrza najzwyczajniej nie da się tu żyć. Zapamiętać: nigdy więcej nie dać się skusić myślą, że białe lilie są takie piękne. (Nawiasem mówiąc są też bardzo użyteczne w pracy detektywistycznej - długie żółte smugi na kotku ewidentnie wskazują na to, że znajdując się poza zasięgiem mojego wzroku, ma on w głebokim poważaniu zakazy dotyczące łażenia po stole :) )
Z tym rowerem w tym roku jakoś ciągle mi nie po drodze - a może w końcu zainwestować w błotniki? ;) Albo w odpowiednie towarzystwo? ;)
Z tym rowerem w tym roku jakoś ciągle mi nie po drodze - a może w końcu zainwestować w błotniki? ;) Albo w odpowiednie towarzystwo? ;)
Saturday, July 18, 2009
Ten z obawą.
Sobota, 18. lipca.
Imieniny obchodzą Arnolf, Unisław i Wespezjan.
Jajka z podwójnym żółtkiem budza we mnie lęk.
Imieniny obchodzą Arnolf, Unisław i Wespezjan.
Jajka z podwójnym żółtkiem budza we mnie lęk.
Friday, July 17, 2009
Ten sponsorowany przez liczbe 2.
Dwa niespodziewanie wziete dni wolnego, dwa dni tylko dla siebie, dwa dni spedzone na blogim nicnierobieniu, a raczej robieniu tylko tego, co blogie, jak na przyklad lenistwo.
Dwa dni na dbanie o siebie, dwa dni na lokow kręcenie, dwa dni na wybieranie lakieru do paznokci, dwa dni dla mnie. Sekretne dwa dni, bo nikt o nich nie wie :) Dwa dni na podziwianie lilii na stole i roz na balkonie, dwa dni na picie wina i zastanawianie sie czemu jest tak jak jest, a nie zupelnie inaczej. Dwa dni na dokonczenie niedokonczonych ksiazek, dwa dni na mizianie kotka. Dobrze robia takie dwa dni. Zapamietac: dwa dni potrzebne są częściej.
Dwa dni na dbanie o siebie, dwa dni na lokow kręcenie, dwa dni na wybieranie lakieru do paznokci, dwa dni dla mnie. Sekretne dwa dni, bo nikt o nich nie wie :) Dwa dni na podziwianie lilii na stole i roz na balkonie, dwa dni na picie wina i zastanawianie sie czemu jest tak jak jest, a nie zupelnie inaczej. Dwa dni na dokonczenie niedokonczonych ksiazek, dwa dni na mizianie kotka. Dobrze robia takie dwa dni. Zapamietac: dwa dni potrzebne są częściej.
Tuesday, July 14, 2009
Ten z weekendowym zachmurzeniem.
Ten z cytatem.
"he was the flesh and blood equivalent of a DKNY dress - you know it's not your style, but it's right there so you try it on anyway"
Wiec przymierzam, i sama nie wiem, jak mi w tej sukience. W jakim terminie mozna ja zwrocic? Czy potrzebny jest paragon? Boje sie, ze bede tak przymierzac, i przymierzac, i przegapie moment, kiedy zwrot mozliwy jest bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji. Hm... a moze po prostu czas na zmiane stylu?
Wiec przymierzam, i sama nie wiem, jak mi w tej sukience. W jakim terminie mozna ja zwrocic? Czy potrzebny jest paragon? Boje sie, ze bede tak przymierzac, i przymierzac, i przegapie moment, kiedy zwrot mozliwy jest bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji. Hm... a moze po prostu czas na zmiane stylu?
Thursday, July 09, 2009
Ten z poczuciem.
Nie wiem czy to pogoda, czy moze calkiem cos innego - faktem jest, ze towarzyszy mi poczucie traconego czasu i przemijajacego lata. I nijak mi sie to nie podoba. I chcialabym byc gdzies indziej, gapic sie w slonce bez okularow nie martwiac sie, ze robia sie od tego zmarszczki, popijac kawe i rum, leniwie przerzucac strone za strona jakiegos opaslego tomiska i nie myslec zupelnie o niczym. A tymczasem zejde na ziemie, poszukam parasola i kaloszy i pojde sobie poszurac :)
Tuesday, July 07, 2009
Ten z powrotem, bez pompy.
Z wena tworcza to jest tak, ze raz jest, raz jej nie ma, czasami zdecydowanie jej za duzo, czasami nie da sie wykrzesac ani iskierki. Chwilowo iskierka mi sie wykrzesala, wiec wracam, zobaczymy na jak dlugo.
Za oknem mocno zmodyfikowana wersja lata, przyjazna tym, ktorzy nijak nie pamietaja o podlewaniu kwiatkow na balkonie - tak, to prawda, podejrzewam, ze brak mi pewnego polaczenia nerwowego w mozgu odpowiedzialnego wlasnie za codzienne dostarczanie wody roslinom. Cale szczescie ze pamietam, ze nalezy karmic kota. Z reszta ostatnio kot karmi sie sam, wszystkimi mozliwymi insektami, ktore wpadaja mi przez okno - miejmy nadzieje, ze dostarczaja mu wszelkich substancji niezbednych do tego, by mogl rozwijac sie zdrowo :)
Z kategorii "do przemyslenia" - jak to jest, ze im czlowiek starszy, a tym samym, ponoc, madrzejszy, tym mniej rozumie mezczyzn i ich absolutnie irracjonalne dzialania?
Za oknem mocno zmodyfikowana wersja lata, przyjazna tym, ktorzy nijak nie pamietaja o podlewaniu kwiatkow na balkonie - tak, to prawda, podejrzewam, ze brak mi pewnego polaczenia nerwowego w mozgu odpowiedzialnego wlasnie za codzienne dostarczanie wody roslinom. Cale szczescie ze pamietam, ze nalezy karmic kota. Z reszta ostatnio kot karmi sie sam, wszystkimi mozliwymi insektami, ktore wpadaja mi przez okno - miejmy nadzieje, ze dostarczaja mu wszelkich substancji niezbednych do tego, by mogl rozwijac sie zdrowo :)
Z kategorii "do przemyslenia" - jak to jest, ze im czlowiek starszy, a tym samym, ponoc, madrzejszy, tym mniej rozumie mezczyzn i ich absolutnie irracjonalne dzialania?
Subscribe to:
Posts (Atom)