No dobra, przebrala sie miarka - umawiamy sie tak, ze pojutrze zaczyna sie sierpien, a wraz z nim zaczyna sie lato. Przeciez ile mozna? Jak dalej tak pojdzie, wyrosnie mi blona miedzy palcami i bede musiala wyrzucic wszystkie rekawiczki - to dopiero byloby marnotrawstwo! No, to mamy jasnosc. A, i za komary tez juz podziekujemy - wyrobily norme na nastepna pieciolatke.
(skrycie podejrzewam, ze tegoroczna aura sponsorowana jest przez moj nowy kapelusz slomkowy, ale o tym ćśśśś....)
Skoro zaczyna sie sierpien, to zgodnie z postanowieniem biore sie za szukanie pracy. Czy wspominalam juz, jak bardzo nie cierpie chodzic na rozmowy kwalifikacyjne? I do jakiej pasji (tak, to prawda - do szewskiej) doprowadzaja mnie wypindrzone niunie z personalnego zadajace ten sam zestaw pytan zaczerpniety z lektury "Job interviews for dummies"? I ze za kazdym razem, kiedy slysze pytanie "Gdzie widzi sie pani za 10 lat?" mam ochote odpowiedziec, ze na hamaku na Seszelach z drinkiem z palemka w reku? Oraz ze niewiele mi brakuje, zeby kolejnym razem rzeczywiscie tak odpowiedziec? Tak wiec mysle, ze od bezrobocia dzieli mnie tylko niewyparzona geba, ale mam nadzieje, ze sie jakos pohamuje :)
Saturday, July 30, 2011
Wednesday, July 27, 2011
Ten z podrozami pociagiem, ktore skracaja czas podrozy koleja.
Przez ostatnie tygodnie napisalam kilkanascie postow, glownie wyimaginowanych - standardowo brak mi przelozenia glowa - klawiatura. Czasami brak mi tez glowy, ale to juz zupelnie inne historia (chcialoby sie powiedziec, ze to inna para kaloszy, ale jakos jesli chodzi o glowe, no to ewentualnie beret z antenka, ale kalosze? Moglby byc czepek, zeby utrzymac konwencje gumowego okrycia, tyle ze czepkom mowie stanowcze "nie!" - z zelazna konsekwencja unikam akwenow wodnych na ktorych obowiazuje nakaz noszenia tego upokarzajacego nakrycia glowy). Dodatkowo siadlo mi morale, i jakos wszystko bylo mi nie po drodze.
Zaczelo sie od tego, ze w wyniku pewnych zawirowan rozstalam sie z Korpo. Znienacka. Niespodziewanie. Definitywnie. "Oj tam, oj tam - zdarza sie" pomyslalam i wraz z grupa ludzi obutych w kalosze (co z tymi kaloszami dzisiaj?!) pojechalam "swietowac muzyke" oraz przeklinac pogode (w sumie nie wiem co bardzej).
W tym miejscu chcialabym serdecznie pozdrowic Polskie Koleje Panstwowe, czy jak tam teraz sie nazywaja, i przeslac wszystkim pracownikom (po) kolei czule usciski za zafundowanie mi (za moje wlasne srodki ;)) tej niezapomnianej podrozy:
W tym miejscu chcialabym serdecznie pozdrowic Polskie Koleje Panstwowe, czy jak tam teraz sie nazywaja, i przeslac wszystkim pracownikom (po) kolei czule usciski za zafundowanie mi (za moje wlasne srodki ;)) tej niezapomnianej podrozy:
- pociag Nad Morze ruszyl z Centrum Wszechswiata o 7, zamiast planowanej 5, bo w Katowicach ktos sie pod niego rzucil (jestem tak wyjatkowa, ze nie rzuca mi sie pod nogi kłód, tylko samobojcow);
- w Nasielsku stalismy ok. godziny w oczekiwaniu na karetke, poniewaz, jak doniosl nasz "salowy" (bo jak inaczej nazwać osobe obslugujaca pasazerow w wagonie z kuszetkami?) ktos zaslabl (w glebi ducha podejrzewalam, ze kogos szlag trafil po tym, jak zobaczyl toalete w pociagu przemierzajacym glowne miasta Europy Centralnej, ale jak okazalo sie, o czym rowniez doniosl "salowy" jakas mloda dama zle sie poczula po spozyciu zbytniej ilosci alkoholu. Na sniadanie?! I az takiej, ze musieli ja reanimowac?!);
- nastepnie pociag stal dluzszy czas w polu, ot tak, po prostu. Ktos rzucil niewinny zarcik o handlarzach zlomu i znikajacych szynach, co wagon podchwycil i powtarzal niczym mantrę, podkreslając swoje podejscie do tematu wybuchami histerycznego chichotu;
- po 10 godzinach w podrozy, z czego 8 na gornej polce kuszetki mialam ochote biec przez miasto z pila tarczowa i mordowac niewinne duszyczki. Dodam, ze gorna polka nie kwalifikuje sie na dostep powietrza, a poniewaz pociag pamietal czasy, kiedy to Towarzysz Gierek bawil sie w piaskownicy w krotkich majtkach, odmawiam odpowiedzi na zdziwione pytania :"to klimatyzacja nie dzialala??"
Ale bron boze, nie narzekam, gdyz nastroje w pociagu byly iscie szampanskie (jesli nie liczyc braku szampana, ktorego PKP serwowalo pewnie ostatni raz w jakims XVIII wieku).
Przez następne kilka dni 'Świętowanie muzyki" szlo mi wyjatkowo dobrze, szczegolnie w poziomo padajacym deszczu (ktory, nawiasem mowiac, udalo nam sie odczarowac juz nastepnego dnia nabyciem plaszczy foliowych w hurtoych ilosciach). W miedzyczasie dzialo sie malo i wiele, np. stracilam, jak podejrzewam, przyjaciela (gdyby na chrzcie dano mi Elzbieta, moglabym w tej chwili zanucic lirycznie) z ktorym wymienilam kilka smsowych zdan:
P: Jak bylo na The Strokes? Dali rade?
Ja: Nie wiem, jadlam kielbase.
Krotko, tresciwie, szczerze. Przyjaciel nie odezwal sie do dzis :)
Odkrylam rowniez, ze jestem stara, zgorzkniala frustratka, poniewaz mlodziez wyjatkowo dziala mi na nerwy a do tego uwazam, ze wszyscy w wieku 13-18 lat wygladaja tak samo, co nie przeszkadza im myslec, ze sa indywidualnosciami ponad wszystko i wszystkich. Zaczynam bac sie samej siebie, bo co bedzie dalej? Stale zwiekszajaca sie liczba kotow? Straszenie dzieci w parku? Machanie torebka na golebie? Pielgrzymka do Lichenia? Moze lepiej skoncze, zanim przyjdzie mi do glowy SLUCHANIE RADIA MARYJA...
Po powrocie mialam bardzo bogate plany wziecia sie za to i owo, a skonczylam leniac sie na sofie, czytajac i ogladajac deszcz przez szybke. Mam wrazenie, ze mieszkam na polu ryzowym. I ze moj blok lada chwila odplynie, niczym biurowiec ksiegowych w Sensie Zycia - nie ma tego zlego, w razie czego bede nawigowac na jakies bardziej sloneczne rejony.
Przez następne kilka dni 'Świętowanie muzyki" szlo mi wyjatkowo dobrze, szczegolnie w poziomo padajacym deszczu (ktory, nawiasem mowiac, udalo nam sie odczarowac juz nastepnego dnia nabyciem plaszczy foliowych w hurtoych ilosciach). W miedzyczasie dzialo sie malo i wiele, np. stracilam, jak podejrzewam, przyjaciela (gdyby na chrzcie dano mi Elzbieta, moglabym w tej chwili zanucic lirycznie) z ktorym wymienilam kilka smsowych zdan:
P: Jak bylo na The Strokes? Dali rade?
Ja: Nie wiem, jadlam kielbase.
Krotko, tresciwie, szczerze. Przyjaciel nie odezwal sie do dzis :)
Odkrylam rowniez, ze jestem stara, zgorzkniala frustratka, poniewaz mlodziez wyjatkowo dziala mi na nerwy a do tego uwazam, ze wszyscy w wieku 13-18 lat wygladaja tak samo, co nie przeszkadza im myslec, ze sa indywidualnosciami ponad wszystko i wszystkich. Zaczynam bac sie samej siebie, bo co bedzie dalej? Stale zwiekszajaca sie liczba kotow? Straszenie dzieci w parku? Machanie torebka na golebie? Pielgrzymka do Lichenia? Moze lepiej skoncze, zanim przyjdzie mi do glowy SLUCHANIE RADIA MARYJA...
Po powrocie mialam bardzo bogate plany wziecia sie za to i owo, a skonczylam leniac sie na sofie, czytajac i ogladajac deszcz przez szybke. Mam wrazenie, ze mieszkam na polu ryzowym. I ze moj blok lada chwila odplynie, niczym biurowiec ksiegowych w Sensie Zycia - nie ma tego zlego, w razie czego bede nawigowac na jakies bardziej sloneczne rejony.
Thursday, July 21, 2011
Ten z miloscia rodzicielska.
Portale plotkarskie doniosly, ze Fryzjer, Ktory Pewnego Dnia Zapragnal Byc Celebryta, wystapi w Tancu z Gwiazdami.
Przyjaciolka: moze Ty niedlugo zatanczysz w TzG, jako klientka slawnego celebryty?
Matka Rodzicielka: w parze z celebryta...
Ja: no, to dopiero bedzie widowisko!
Matka Rodzicielka: a ja wydlubie sobie oczy, zeby tego nie widziec.
I to sie nazywa milosc rodzicielska...
(a ja nie moge sie doczekac, az pokaze tylek skapo okryty cekinami polowie Polski!)
Przyjaciolka: moze Ty niedlugo zatanczysz w TzG, jako klientka slawnego celebryty?
Matka Rodzicielka: w parze z celebryta...
Ja: no, to dopiero bedzie widowisko!
Matka Rodzicielka: a ja wydlubie sobie oczy, zeby tego nie widziec.
I to sie nazywa milosc rodzicielska...
(a ja nie moge sie doczekac, az pokaze tylek skapo okryty cekinami polowie Polski!)
Wednesday, July 20, 2011
Ten z ziemi ojczystej.
No to wrocilam z tego Paryza. Nie zaliczylam zadnego manage a trois, nie pocalowalam zadnej zabki w lapke ani w inne udko i z rozczarowaniem odkrylam, ze nie sprzedaja tam beretow z antenka ani sznurow z cebula (za pomoca ktorych mozna ucharakteryzowac sie na francuskiego sprzedawce cebuli wedlug wskazowek zawartych w "Allo, Allo").
Pogoda nie sprzyjała romantycznym spacerom wzdluz Sekwany, wieza Eiffla sprawia wrazenie lekko przyrdzewialej (i z bliska zdeczka rozczarowuje) a najwiekszy tłum zebrał się w kolejce do Abercrombie, z czego wnioskuje, ze t-shirty zza oceanu sa najwieksza atrakcja Paryza. No, ale w sumie moze kiedys wybiore sie tam na troche dluzej niz pare godzin? (i nie mam tu na mysli kolejki po bawelniana konfekcje ;))
Pogoda nie sprzyjała romantycznym spacerom wzdluz Sekwany, wieza Eiffla sprawia wrazenie lekko przyrdzewialej (i z bliska zdeczka rozczarowuje) a najwiekszy tłum zebrał się w kolejce do Abercrombie, z czego wnioskuje, ze t-shirty zza oceanu sa najwieksza atrakcja Paryza. No, ale w sumie moze kiedys wybiore sie tam na troche dluzej niz pare godzin? (i nie mam tu na mysli kolejki po bawelniana konfekcje ;))
Sunday, July 17, 2011
Ten z planem podrozy.
Lece jutro do Paryza. Na lunch. Oj taka jestem swiatowa, ze sniadanie jem w Warszawie (chociaz zdecydowanie lepiej komponowaloby sie tu sniadanie na Plutonie), lunch w Paryzu a kolacje... hm... kolacje to jeszcze nie wiem, zastanowie sie nad tym pozniej...
Nigdy nie bylam w Paryzu. Korzystajac z okazji, postanowilam zobaczyc co - nieco, ot taki tam pakiet turysty w stylu wieza Eiffla i sklep z bagietkami oraz kilku facetow w beretach malujacych obrazy nad Sekwana. No, taki przynajmniej byl plan, ale obawiam sie, ze czasu moze mi starczyc jedynie na szybki french kiss i french manicure. Oj tam - go with the flow, jak to mowia medrcy, a co bedzie, to bedzie. Moge sie nawet ograniczyc do tego calowania, nie przeladowujmy programu.
Nigdy nie bylam w Paryzu. Korzystajac z okazji, postanowilam zobaczyc co - nieco, ot taki tam pakiet turysty w stylu wieza Eiffla i sklep z bagietkami oraz kilku facetow w beretach malujacych obrazy nad Sekwana. No, taki przynajmniej byl plan, ale obawiam sie, ze czasu moze mi starczyc jedynie na szybki french kiss i french manicure. Oj tam - go with the flow, jak to mowia medrcy, a co bedzie, to bedzie. Moge sie nawet ograniczyc do tego calowania, nie przeladowujmy programu.
Subscribe to:
Posts (Atom)