Sunday, July 17, 2011

Ten z planem podrozy.

Lece jutro do Paryza. Na lunch. Oj taka jestem swiatowa, ze sniadanie jem w Warszawie (chociaz zdecydowanie lepiej komponowaloby sie tu sniadanie na Plutonie), lunch w Paryzu a kolacje... hm... kolacje to jeszcze nie wiem, zastanowie sie nad tym pozniej...

Nigdy nie bylam w Paryzu. Korzystajac z okazji, postanowilam zobaczyc co - nieco, ot taki tam pakiet turysty w stylu wieza Eiffla i sklep z bagietkami oraz kilku facetow w beretach malujacych obrazy nad Sekwana. No, taki przynajmniej byl plan, ale obawiam sie, ze czasu moze mi starczyc jedynie na szybki french kiss i french manicure. Oj tam - go with the flow, jak to mowia medrcy, a co bedzie, to bedzie. Moge sie nawet ograniczyc do tego calowania, nie przeladowujmy programu.

No comments:

Post a Comment