Okazuje sie, ze kompletnie nie panuje nad uplywajacym czasem. Musze chyba zatrudnic jakiegos asystenta, ktory by sie tym zajal, inaczej znowu ockne sie w Sylwestra, i ze zdziwieniem odnotuje, ze oto minal kolejny rok.
A poki co ostatnie pol roku moge sobie wyciac z zyciorysu. Wyciac, zmiąć i wyrzucic. Pozamiatac, poodkurzac i sprobowac cieszyc sie porzadkiem. Tak zrobie.