Wednesday, August 22, 2012

Ten z romantycznym uniesieniem.

Motywem muzycznym na dziś jest "Romance Is Dead" Palomy Faith. Rzeczywistość brutalnie ściągnęła mnie na ziemię przez co boleśnie obiłam sobie tyłek. Celem złagodzenia obrażeń musiałam zjeść parę ciastek, przez co będę pryszczata i inne dzieci będą się ze mnie śmiały. Lovely.


Otóż Żuraw (znacie fraszkę o Żurawiu i Czapli? No, to już wiadomo czemu Żuraw jest Żurawiem. Jest też Czaplą, ale to trochę skomplikowana historia - oprócz bycia Żurawiem i Czaplą w jednym jest też Dr Jekyllem i Mr. Hyde'm. Ja w tej historii jestem sobą, a przynajmniej taką mam nadzieje ;)). A zatem - Żuraw. Nie widzieliśmy się jakieś 2 tygodnie. Niewiele się kontaktowaliśmy. Cisza w eterze zaczęła trochę dzwonić w uszach, więc zagaiłam zupełnie niewinnie "Co słychać ?" i takie tam. Skoro zagaiłam, dostałam też odpowiedź.  " Cooler today. Has been too hot... lots of work to do which means sweating like a pig at my desk. :) ". Eeee.... Kurtyna?

"A rose is blue and violet's red, say it isn't true, don't tell me romance is dead"

W sumie to nie powinnam narzekać - w końcu dostałam dość wyczerpującą odpowiedź na moje pytanie. Hm... może jednak powinnam zrealizować plan awaryjny i zamiast wiązać się z mężczyzną zainwestować w drugiego kota i skupić się na przeopczwarzaniu się w weird cat lady zaczytującą się tanimi romansami? 

Monday, August 20, 2012

Ten z niespodziewanym gościem.

O czym innym miało być, ale mamy sytuację kryzysową i w związku z tym nastąpiła niespodziewana zmiana tematu. Zdjęta trwogą leżę przykryta kołdrą po czubek nosa (no ok, chwilowo musiałam trochę się odmotać, inaczej miałabym dość utrudniony dostęp do klawiatury) i zastanawiam się, czy te wszystkie historie o jakiejś tam liczbie pająków (zdecydowanie większej od zera!), jaką statystyczny człowiek połyka przez sen są prawdziwe. Jeśli są, to wyjątkowo pragnę dziś niestatystyczną być. Otóż w mojej sypialni zamieszkał pająk, wyjątkowo szpetny. Wisiał sobie na ścianie nad łóżkiem, a dokładnie z 30 cm nad miejscem, w którym w normalnych warunkach znajdowałby się czubek mojej głowy, z tym, że warunki wraz z pojawieniem się pająka stały się jakby nienormalne i chwilowo mam tam nogi. Najpierw wytknęłam Kotu, że wyjątkowo leniwą jest, bo w końcu do jej obowiązków należy łapanie muszek, komarów, ciem i wszelkiego innego paskudztwa, a następnie ruszyłam do kuchni po jakąś szklankę czy coś innego, w co pająka można złapać. W tym czasie Kot podeszła do tematu bardziej ambicjonalnie i postanowiła zająć się nieproszonym gościem. Problem polega na tym, że zamiast go złapać i zjeść chciała popisać się gościnnością i się z nim pobawić. Pająk okazał się jakoś mało skorym do psot, zjechał na nitce prosto za łóżko i tyle go było. Teraz siedzi w ukryciu i na pewno czyha na moment, kiedy usnę, żeby móc po mnie łazić swoimi wszystkimi ośmioma nogami. O, niedoczekanie jego - rozważam przeniesienie się na sofę, nie chcę być dziewczyną, która przez sen połknęła wielkiego, grubego pająka! Przecież jak to wyjdzie na jaw, już nikt nigdy mnie nie pocałuje! Ta historia się na pewno źle skończy, mam tylko nadzieję, że dla pająka a nie dla mnie.

(Żuraw donosi, że te historie o pająkach są prawdziwe, ale żebym się nie martwiła, bo to dobre źródło protein jest. Fantastycznie, ale mi chwilowo niedobó protein nie doskwiera!)


Wednesday, August 15, 2012

Ten ze specjalnym mistrzostwem.

Jestem mistrzynią w lokowaniu uczuć w niewłaściwych mężczyznach. Gdyby było to dziedziną olimpijską miałabym wielokrotne złoto i wieczne uznanie ludzkości. No ale nie jest, i w związku z tym mogę co najwyżej mieć wrzody na żołądku. To niemalże pewne, że jeśli w promieniu kilkuset kilometrów znajduje się jakiś, nazwijmy to dość dyplomatycznie, Specjalny Przypadek, prędzej czy później się na niego natknę. Może powinnam wystąpić w "Mam talent", bo jestem pewna, że możemy tu już mówić o jakiś wyjątkowych uzdolnieniach? Czy historie w stylu "and they lived happily ever after" to już tylko w bajkach? 


Sunday, August 12, 2012

Ten z powrotem, jednym z wielu.

Skoro dziś niedziela to myślę, że czas najwyższy wrócić do świata wirtualnego - stay tuned :)