Friday, March 11, 2011
Ten z wiatrem, co porywa do chichotu.
Ok, przyznaję się bez bicia - mam psychikę sześciolatki :) Niezmiennie bawi mnie sytuacja, kiedy wiatr porywa panu czapkę z głowy i pan tą czapkę goni. Za każdym razem, jak tylko zbliży się do niej na wyciągnięcie ręki, czapka niczym na magicznym sznurku robi "hop" i odskakuje parę metrów dalej. Co więcej, zawsze trafia to na starszych panów, którzy gonią czapkę dostojnie i z godnością, z głową wysoko podniesioną, w lekkim przykucu. Hihihi.
Tuesday, March 08, 2011
Ten z suplementem do tego z szalenstwem zakupów.
KNK nabyl wczoraj buty. Na safari. Brzmi dumnie, chociaz w sekrecie nie bardzo wiem, czy te nowe buty roznia sie od takich, ktore juz ma, oprocz, oczywiscie logo z wilczą łapką. Ale oprocz butów nabył też skarpety, na ktore wydal całe 30 złotych. Też mają logo z wilczą łapką, oprócz tego nie różnią się wiele od zwykłych skarpet. Pytam się go zatem, jaki impuls spowodował decyzję o tym zakupie (z czystej ciekawości i złośliwości, w końcu to jego skarpety, nie moje ;))
- No, bo buty przymierzyć musiałem.
- Ale to jak, poszedłeś do sklepu bez skarpet? Przy tej temperaturze??
- No nie, miałem skarpety...
- No i co, nie pozwolili Ci w nich tych butów mierzyć?
- Pozwolili, ale pan powiedział, że takie buty to trzeba przymierzać na grube skarpety, a ja miałem tylko takie zwykłe...
- Hm... w sumie dobrze że nie powiedział Ci, że takie buty to można tylko na trzy pary grubych skarpet przymierzać i jeszcze trzeba mieć na sobie specjalne spodnie...
- Oj, bo ja nie jestem taki asertywny jak ty! - żachnął się KNK, zostawił mnie rozchichotaną na sofie i poszedł wyganiać z pudełka po nowych butach Kota, która właśnie zadomawiała się w nim na dobre.
"Pewnie że nie jest" - pomyślałam i zajęłam się czym innym. Założę się, że jedną z tych lanserskich skarpet pralka zeżre już w pierwszym praniu, gdyż jak wiadomo, pralka ZAWSZE pobiera haracz w postaci jednej skarpety. Zastanawiam się tylko, gdzie się te wszystkie skarpety mieszczą? Oraz muszę zapamiętać, żeby jak kiedyś mi się pralka popsuje (tfu, tfu, tfu), sprawdzić czy serwisant ma dwie takie same skarpety - może im pralki oddają?
- No, bo buty przymierzyć musiałem.
- Ale to jak, poszedłeś do sklepu bez skarpet? Przy tej temperaturze??
- No nie, miałem skarpety...
- No i co, nie pozwolili Ci w nich tych butów mierzyć?
- Pozwolili, ale pan powiedział, że takie buty to trzeba przymierzać na grube skarpety, a ja miałem tylko takie zwykłe...
- Hm... w sumie dobrze że nie powiedział Ci, że takie buty to można tylko na trzy pary grubych skarpet przymierzać i jeszcze trzeba mieć na sobie specjalne spodnie...
- Oj, bo ja nie jestem taki asertywny jak ty! - żachnął się KNK, zostawił mnie rozchichotaną na sofie i poszedł wyganiać z pudełka po nowych butach Kota, która właśnie zadomawiała się w nim na dobre.
"Pewnie że nie jest" - pomyślałam i zajęłam się czym innym. Założę się, że jedną z tych lanserskich skarpet pralka zeżre już w pierwszym praniu, gdyż jak wiadomo, pralka ZAWSZE pobiera haracz w postaci jednej skarpety. Zastanawiam się tylko, gdzie się te wszystkie skarpety mieszczą? Oraz muszę zapamiętać, żeby jak kiedyś mi się pralka popsuje (tfu, tfu, tfu), sprawdzić czy serwisant ma dwie takie same skarpety - może im pralki oddają?
PS. Kot w temacie mieszkania w pudełku zachowuje się dokładnie tak, jak kot Simona.
Monday, March 07, 2011
Ten z kulinarna porazka.
W walce ja kontra nalesniki z maki razowej po czterech rundach nalesniki wygraly 4:0. Walka byla nierowna, nalesniki oszukiwaly na calej linii a dodatkowo podejrzewane sa o stosowanie dopingu. Rewanz nie jest przewidywany.
Ide ugotowac makaron.
Ide ugotowac makaron.
Friday, March 04, 2011
Ten z szalenstwem zakupow.
Udalismy sie wczoraj z KNK na zakupy, poniewaz, jak twierdzi, nie ma odpowiedniego obuwia na safari. Po 3 godzinach spedzonych w centrum handlowym (!!!) i ogladaniu coraz to drozszych i coraz to bardziej wymyslnych par butow, zaczelam zastanawiac sie czego on sie po 4-dniowym safari spodziewa? Zaczelismy calkiem skromnie, konczac na butach, ktorych nie powstydzilby sie Bear Grylls - "w czasie naszej podrozy KNK odwiedzi jedne z najbardziej surowych i nieprzychylnych czlowiekowi zakatkow Afryki, zmierzy sie z najdzikszymy bestiami zamieszkujacymi te tereny i bedzie musial uzyc swych niesamowitych umiejetnosci aby zapewnic sobie i swojej partnerce przezycie w tych wyjatkowo ciezkich warunkach".
Dodatkowo na liscie zakupow pojawily sie:
- spray na lwy
(TV zapuscila ostatnio "Did you hear about the Morgans?" i wzorujac sie na bohaterskiej postawie Hugh Granta, KNK postanowil zaopatrzyc sie tez w spray na lwy. Ciekawe, czy zamierza stosowac go z podobna skutecznoscia jak glowny bohater filmu stosowal spray na niedzwiecie? I czy w ogole istnieje cos takiego jak spray na lwy? A na niedzwiedzie? Moze podlozyc my spray na komary z podmieniona etykieta - przynajmniej bedzie z tego jakis pozytek? I czy nasze wakacje zaczynaja mnie coraz bardziej przerazac?)
- kąpielowki
(tu musialam przeprowadzic wyklad z serii "co mysle o lajkrowych speedosach i dlaczego nie uwazam ich za stroj odpowiedni na plaze". Argumenty, ze KNK lubi sobie poplywać nijak do mnie nie przemawiaja - nie wykupujemy dwutygodniowego karnetu na basen a ja nie wiaze sie z ekshibicjonistami)
- skarpety
(poprzedzone wykladem czemu grafitowe skarpety nie sa odpowiednie do krotkich portek i dlaczego? Do grafitowych w komplecie zaproponowalam pare gustownych sandalow, przynajmniej mielibysmy klasyke polska w wydaniu wakacyjnym :))
Dzis, w ramach bonusa, KNK dorzucil temat klapek Zico - zaczynam powaznie traktowac kilkakrotna prosbe jego Matki o to, zeby sprawdzic mu bagaz przed wyjazdem, z tym ze ona prawdopodobnie martwila sie, ze zabierze ze soba caly dobytek (KNK jest mistrzem pakowania sie, ostatnio na weekened u Rodzicow spakowal sie w walizke i plecach 65-litrowy) a ja raczej przejmuje sie tym, ze namecze sie wycinajac go potem ze wszystkich zdjec w photoshopie.
PS. a co ja mam z tych 3 godzin spedzonych na zakupach? Dwa, jak sie okazalo dzis rano męskie (!), sweterki. Ale przysiegam, wygladaja jak damskie, z reszta nie podejrzewam, ze ktorykolwiek ze znanych mi mezczyzn zalozylby cos takiego. Mam tylko nadzieje ze nie wyrosna mi od nich wlosy na klacie.
PPS. A moze KNK powinien puscic swoje cv do Diora? Maja tam akurat wakat po Galliano, a mysle, ze w kategoriach ekscentryczny ubior panowie mogliby smialo ze soba konkurowac :) KNK co prawda twierdzi, ze czeka na wakat po Berlusconim, ze wzgledu na atrakcyjniejszy pakiet socjalny, ale badzmy szczerzy - w klapkach zico, grafitowych skarpetach i lajkrowych majtkach odpadnie w przedbiegach.
Dodatkowo na liscie zakupow pojawily sie:
- spray na lwy
(TV zapuscila ostatnio "Did you hear about the Morgans?" i wzorujac sie na bohaterskiej postawie Hugh Granta, KNK postanowil zaopatrzyc sie tez w spray na lwy. Ciekawe, czy zamierza stosowac go z podobna skutecznoscia jak glowny bohater filmu stosowal spray na niedzwiecie? I czy w ogole istnieje cos takiego jak spray na lwy? A na niedzwiedzie? Moze podlozyc my spray na komary z podmieniona etykieta - przynajmniej bedzie z tego jakis pozytek? I czy nasze wakacje zaczynaja mnie coraz bardziej przerazac?)
- kąpielowki
(tu musialam przeprowadzic wyklad z serii "co mysle o lajkrowych speedosach i dlaczego nie uwazam ich za stroj odpowiedni na plaze". Argumenty, ze KNK lubi sobie poplywać nijak do mnie nie przemawiaja - nie wykupujemy dwutygodniowego karnetu na basen a ja nie wiaze sie z ekshibicjonistami)
- skarpety
(poprzedzone wykladem czemu grafitowe skarpety nie sa odpowiednie do krotkich portek i dlaczego? Do grafitowych w komplecie zaproponowalam pare gustownych sandalow, przynajmniej mielibysmy klasyke polska w wydaniu wakacyjnym :))
Dzis, w ramach bonusa, KNK dorzucil temat klapek Zico - zaczynam powaznie traktowac kilkakrotna prosbe jego Matki o to, zeby sprawdzic mu bagaz przed wyjazdem, z tym ze ona prawdopodobnie martwila sie, ze zabierze ze soba caly dobytek (KNK jest mistrzem pakowania sie, ostatnio na weekened u Rodzicow spakowal sie w walizke i plecach 65-litrowy) a ja raczej przejmuje sie tym, ze namecze sie wycinajac go potem ze wszystkich zdjec w photoshopie.
PS. a co ja mam z tych 3 godzin spedzonych na zakupach? Dwa, jak sie okazalo dzis rano męskie (!), sweterki. Ale przysiegam, wygladaja jak damskie, z reszta nie podejrzewam, ze ktorykolwiek ze znanych mi mezczyzn zalozylby cos takiego. Mam tylko nadzieje ze nie wyrosna mi od nich wlosy na klacie.
PPS. A moze KNK powinien puscic swoje cv do Diora? Maja tam akurat wakat po Galliano, a mysle, ze w kategoriach ekscentryczny ubior panowie mogliby smialo ze soba konkurowac :) KNK co prawda twierdzi, ze czeka na wakat po Berlusconim, ze wzgledu na atrakcyjniejszy pakiet socjalny, ale badzmy szczerzy - w klapkach zico, grafitowych skarpetach i lajkrowych majtkach odpadnie w przedbiegach.
Thursday, March 03, 2011
Ten z Tłustym Tym i Owym.
Doooobra, nie rozmawiajmy juz o chorobach. Trochę jestem kostropata jeszcze, ale na szczęście nie na twarzy, więc da się z tym żyć :)
A żyję ostatnio w kompletnym niedoczasie i niedospaniu. W tym niedospaniu wyprasowałam sobie wczoraj portaski z serii "do pracy", których jakieś pół roku albo i dłużej nie nosiłam (i nie to, że tyle w pracy nie byłam - postanowiłam po prostu być damą i nosiłam sukienki). Wyprasowałam, "odkociłam" (Kot zostawia swoje ślady wszędzie gdzie wlezie) i założyłam. A potem chciałam zapiąć. Suwak nawet poszedł, owszem, ale potem pojawiła się kwestia guzika i dziurki, które w tajemniczych okolicznościach zmieniły położenie, i oddaliły się od siebie o kilka centymetrów skutecznie uniemożliwiając połączenie ich estetycznym dueciku. Wciąganie brzucha nic nie dalo. Od tamtej pory mam kryzys, który można nawet podciągnąć pod kryzyzs egzystencjalny, gdyż nie mogę żyć pulchną będąc. A tu, niczym gwóźdź do trumny, pojawił się Tłusty Czwartek. Żeby nie oszaleć przyjęłam teorię, że w Tłusty Czwartek pączki mają zero kalorii i zerową zawartość cukru w cukrze. I tej teorii zamierzam się trzymać - smacznego!
A żyję ostatnio w kompletnym niedoczasie i niedospaniu. W tym niedospaniu wyprasowałam sobie wczoraj portaski z serii "do pracy", których jakieś pół roku albo i dłużej nie nosiłam (i nie to, że tyle w pracy nie byłam - postanowiłam po prostu być damą i nosiłam sukienki). Wyprasowałam, "odkociłam" (Kot zostawia swoje ślady wszędzie gdzie wlezie) i założyłam. A potem chciałam zapiąć. Suwak nawet poszedł, owszem, ale potem pojawiła się kwestia guzika i dziurki, które w tajemniczych okolicznościach zmieniły położenie, i oddaliły się od siebie o kilka centymetrów skutecznie uniemożliwiając połączenie ich estetycznym dueciku. Wciąganie brzucha nic nie dalo. Od tamtej pory mam kryzys, który można nawet podciągnąć pod kryzyzs egzystencjalny, gdyż nie mogę żyć pulchną będąc. A tu, niczym gwóźdź do trumny, pojawił się Tłusty Czwartek. Żeby nie oszaleć przyjęłam teorię, że w Tłusty Czwartek pączki mają zero kalorii i zerową zawartość cukru w cukrze. I tej teorii zamierzam się trzymać - smacznego!
Subscribe to:
Posts (Atom)
