Thursday, March 03, 2011

Ten z Tłustym Tym i Owym.

Doooobra, nie rozmawiajmy juz o chorobach. Trochę jestem kostropata jeszcze, ale na szczęście nie na twarzy, więc da się z tym żyć :)

A żyję ostatnio w kompletnym niedoczasie i niedospaniu. W tym niedospaniu wyprasowałam sobie wczoraj portaski z serii "do pracy", których jakieś pół roku albo i dłużej nie nosiłam (i nie to, że tyle w pracy nie byłam - postanowiłam po prostu być damą i nosiłam sukienki). Wyprasowałam, "odkociłam" (Kot zostawia swoje ślady wszędzie gdzie wlezie) i założyłam. A potem chciałam zapiąć. Suwak nawet poszedł, owszem, ale potem pojawiła się kwestia guzika i dziurki, które w tajemniczych okolicznościach zmieniły położenie, i oddaliły się od siebie o kilka centymetrów skutecznie uniemożliwiając połączenie ich estetycznym dueciku. Wciąganie brzucha nic nie dalo. Od tamtej pory mam kryzys, który można nawet podciągnąć pod kryzyzs egzystencjalny, gdyż nie mogę żyć pulchną będąc. A tu, niczym gwóźdź do trumny, pojawił się Tłusty Czwartek. Żeby nie oszaleć przyjęłam teorię, że w Tłusty Czwartek pączki mają zero kalorii i zerową zawartość cukru w cukrze. I tej teorii zamierzam się trzymać - smacznego!

2 comments:

  1. No i pieknie, bo grunt to szczesliwym byc:)))

    ReplyDelete
  2. zawsze twierdzilam, ze skoncze gruba i szczesliwa :D

    ReplyDelete