- No, bo buty przymierzyć musiałem.
- Ale to jak, poszedłeś do sklepu bez skarpet? Przy tej temperaturze??
- No nie, miałem skarpety...
- No i co, nie pozwolili Ci w nich tych butów mierzyć?
- Pozwolili, ale pan powiedział, że takie buty to trzeba przymierzać na grube skarpety, a ja miałem tylko takie zwykłe...
- Hm... w sumie dobrze że nie powiedział Ci, że takie buty to można tylko na trzy pary grubych skarpet przymierzać i jeszcze trzeba mieć na sobie specjalne spodnie...
- Oj, bo ja nie jestem taki asertywny jak ty! - żachnął się KNK, zostawił mnie rozchichotaną na sofie i poszedł wyganiać z pudełka po nowych butach Kota, która właśnie zadomawiała się w nim na dobre.
"Pewnie że nie jest" - pomyślałam i zajęłam się czym innym. Założę się, że jedną z tych lanserskich skarpet pralka zeżre już w pierwszym praniu, gdyż jak wiadomo, pralka ZAWSZE pobiera haracz w postaci jednej skarpety. Zastanawiam się tylko, gdzie się te wszystkie skarpety mieszczą? Oraz muszę zapamiętać, żeby jak kiedyś mi się pralka popsuje (tfu, tfu, tfu), sprawdzić czy serwisant ma dwie takie same skarpety - może im pralki oddają?
PS. Kot w temacie mieszkania w pudełku zachowuje się dokładnie tak, jak kot Simona.

No comments:
Post a Comment