Wednesday, July 27, 2011

Ten z podrozami pociagiem, ktore skracaja czas podrozy koleja.

Przez ostatnie tygodnie napisalam kilkanascie postow, glownie wyimaginowanych - standardowo brak mi przelozenia glowa - klawiatura. Czasami brak mi tez glowy, ale to juz zupelnie inne historia (chcialoby sie powiedziec, ze to inna para kaloszy, ale jakos jesli chodzi o glowe, no to ewentualnie beret z antenka, ale kalosze? Moglby byc czepek, zeby utrzymac konwencje gumowego okrycia, tyle ze czepkom mowie stanowcze "nie!" - z zelazna konsekwencja unikam akwenow wodnych na ktorych obowiazuje nakaz noszenia tego upokarzajacego nakrycia glowy). Dodatkowo siadlo mi morale, i jakos wszystko bylo mi nie po drodze.

Zaczelo sie od tego, ze w wyniku pewnych zawirowan rozstalam sie z Korpo. Znienacka. Niespodziewanie. Definitywnie. "Oj tam, oj tam - zdarza sie" pomyslalam i wraz z grupa ludzi obutych w kalosze (co z tymi kaloszami dzisiaj?!) pojechalam "swietowac muzyke" oraz przeklinac pogode (w sumie nie wiem co bardzej).

W tym miejscu chcialabym serdecznie pozdrowic Polskie Koleje Panstwowe, czy jak tam teraz sie nazywaja, i przeslac wszystkim pracownikom (po) kolei czule usciski za zafundowanie mi (za moje wlasne srodki ;)) tej niezapomnianej podrozy:
  • pociag Nad Morze ruszyl z Centrum Wszechswiata o 7, zamiast planowanej 5, bo w Katowicach ktos sie pod niego rzucil (jestem tak wyjatkowa, ze nie rzuca mi sie pod nogi kłód, tylko samobojcow);
  • w Nasielsku stalismy ok. godziny w oczekiwaniu na karetke, poniewaz, jak doniosl nasz "salowy" (bo jak inaczej nazwać osobe obslugujaca pasazerow w wagonie z kuszetkami?) ktos zaslabl (w glebi ducha podejrzewalam, ze kogos szlag trafil po tym, jak zobaczyl toalete w pociagu przemierzajacym glowne miasta Europy Centralnej, ale jak okazalo sie, o czym rowniez doniosl "salowy" jakas mloda dama zle sie poczula po spozyciu zbytniej ilosci alkoholu. Na sniadanie?! I az takiej, ze musieli ja reanimowac?!);
  • nastepnie pociag stal dluzszy czas w polu, ot tak, po prostu. Ktos rzucil niewinny zarcik o handlarzach zlomu i znikajacych szynach, co wagon podchwycil i powtarzal niczym mantrę, podkreslając swoje podejscie do tematu wybuchami histerycznego chichotu;
  • po 10 godzinach w podrozy, z czego 8 na gornej polce kuszetki mialam ochote biec przez miasto z pila tarczowa i mordowac niewinne duszyczki. Dodam, ze gorna polka nie kwalifikuje sie na dostep powietrza, a poniewaz pociag pamietal czasy, kiedy to Towarzysz Gierek bawil sie w piaskownicy w krotkich majtkach, odmawiam odpowiedzi na zdziwione pytania :"to klimatyzacja nie dzialala??"
Ale bron boze, nie narzekam, gdyz nastroje w pociagu byly iscie szampanskie (jesli nie liczyc braku szampana, ktorego PKP serwowalo pewnie ostatni raz w jakims XVIII wieku).

Przez następne kilka dni 'Świętowanie muzyki" szlo mi wyjatkowo dobrze, szczegolnie w poziomo padajacym deszczu (ktory, nawiasem mowiac, udalo nam sie odczarowac juz nastepnego dnia nabyciem plaszczy foliowych w hurtoych ilosciach). W miedzyczasie dzialo sie malo i wiele, np. stracilam, jak podejrzewam, przyjaciela (gdyby na chrzcie dano mi Elzbieta, moglabym w tej chwili zanucic lirycznie) z ktorym wymienilam kilka smsowych zdan:

P: Jak bylo na The Strokes? Dali rade?
Ja: Nie wiem, jadlam kielbase.

Krotko, tresciwie, szczerze. Przyjaciel nie odezwal sie do dzis :)

Odkrylam rowniez, ze jestem stara, zgorzkniala frustratka, poniewaz mlodziez wyjatkowo dziala mi na nerwy a do tego uwazam, ze wszyscy w wieku 13-18 lat wygladaja tak samo, co nie przeszkadza im myslec, ze sa indywidualnosciami ponad wszystko i wszystkich. Zaczynam bac sie samej siebie, bo co bedzie dalej? Stale zwiekszajaca sie liczba kotow? Straszenie dzieci w parku? Machanie torebka na golebie? Pielgrzymka do Lichenia? Moze lepiej skoncze, zanim przyjdzie mi do glowy SLUCHANIE RADIA MARYJA...

Po powrocie mialam bardzo bogate plany wziecia sie za to i owo, a skonczylam leniac sie na sofie, czytajac i ogladajac deszcz przez szybke. Mam wrazenie, ze mieszkam na polu ryzowym. I ze moj blok lada chwila odplynie,  niczym biurowiec ksiegowych w Sensie Zycia - nie ma tego zlego, w razie czego bede nawigowac na jakies bardziej sloneczne rejony.

No comments:

Post a Comment