Wednesday, October 14, 2009

Ten z sezonem grzewczym.

Leze zakutana w kocyk i wygladam z przerazeniem przez okno. Nie, nie, nie, to zupelnie nie ta kolejnosc - najpierw mialy byc liscie w ilosciach odpowiednich do szurania, potem pierwszy snieg, z ktorego mozna sie cieszyc jak dziecko. Wystawiajac nos spod koca staram sie jak moge, ale nijak mi to cieszenie nie wychodzi. No, ale nicto, postaram sie, mimo, ze ciezko bedzie, bo snieg na choince - TAK, snieg na kwitnacej rozy - po trzykroc NIE :)

Celem poprawienia warunkow snu zimowego, w ktory niewątpliwie powoli zapadam, rozpoczelam sezon grzewczy. Szkoda tylko, ze z racji posiadania przebieglego kota, krotko cieszylam sie milym ciepelkiem - kaloryfer zostal dosc szybko namierzony, a kotu skutecznie udalo sie zajac kazdy centymetr jego powierzchni. Swoja droga, nie wiedzialam, ze ta puchata wariatka jest taka dluga :)

1 comment: