Wednesday, May 18, 2011

Ten, w którym kurka się udomawia.

Z ukontentowaniem stwierdzam poprawe warunkow atmosferycznych. Wyznaje zasade ze im cieplej, tym lepiej, co tlumaczyloby dlaczego pomysl wyprowadzenia sie na jakis czas na Filipiny wydaje mi sie coraz mniej niedorzeczny. Ponieważ jednak póki co nigdzie na dłużej sie nie wybieram, oddałam sie pracom ogrodniczym i oto mam balkon pełen kwiatow. Dzis planuje jeszcze posadzic różę, posprzątać i sezon letni będę mogła uważać za otwarty. I żeby nie było, że taka ze mnie ogrodniczka - nienawidze babrać się w ziemi. Uwielbiam za to pić wino w sprzyjających okolicznościach przyrody, a okoliczności przyrody sprzyjają przesiadywaniu na balkonie tak długo, jak długo pamiętam o tym, że rośliny należy podlewać REGULARNIE. Rośliny podlewane nieregularnie (lub nie podlewane wcale), zupełnie nie wiadomo dlaczego, robią się suche i bure i przestają być fajne. (Sucha na przyklad zrobila sie choinka, której właśnie się pozbyłam  i tego to juz zupelnie nie rozumiem - liczyłam, że razem ze światełkami, które na bank zaburzają widoczność lądującym niedaleko samolotom, dotrwa do przyszłych świąt, a ona wywija mi taki numer?) Czy gdybym zrezygnowała na dłużej z wody też zrobiłabym się sucha i bura? Może lepiej nie będę sprawdzać... Wizja mnie na balkonie z książką i butelką borsukowego wina (Stary Borsuk robi najlepsze wino na świecie i biada temu, kto twierdzi inaczej!) nastraja mnie mega optymistycznie, więc, jak znam życie, na weekend pogoda na pewno się spieprzy i będziemy z Kotem smętnie obserwować świat zza szyby... Ale pomartwię się tym później, teraz posiedzę i pomyślę, co zrobić ze szparagami, które mam w torebce, tuż obok portfela i szminki :)

2 comments:

  1. E tam. Rośliny podlewane rzadko i nieregularnie w końcu się do tego przyzwyczajają.
    Ja przypominam sobie o podlewaniu kwiatków (maminych, bo mieszkanie przejęliśmy po mamie, swoich kwiatków nie miewam, bo nie lubię) raz na miesiąc, bo w instrukcji mojego filtra do wody, który należy wymieniać co 30 dni, ktoś sprytny napisał, że pierwszej przefiltrowanej wody nie należy pić, za to można np. podlać nią kwiaty.
    Ostatnio kwiatki zostały podlane nadprogramowo (wyjechaliśmy na urlop, moja mama przyszła do mieszkania i podlała, wypełniając odwieczne zadanie Osób Przybywających do Mieszkania pod Nieobecność Gospodarzy) i jeden uznał chyba że nadeszła pora deszczowa: zaczął hurtowo wypuszczać nowe listki.

    W pracy mam zamioculcasa. Sprzątaczka myśli,że podlewam go ja, ja wiem, że ja go nie podlewam, ale łudzę się, że kiedyś zrobi to sprzątaczka. Tak na oko to gdzieś z rok jest bez wody. Żyje. Trochę oklapł i poszarzał, ale to głównie od kurzu.

    ReplyDelete
  2. Rosliny domowe latwo sie przyzwyczajaja do hardcorowych warunkow, balkonowe, nie wiedziec czemu, maja z tym mega problem...

    ReplyDelete