Friday, September 16, 2011

Ten w którym jestem, po tym jak mnie nie było.

No dobra, dość tego - ile można?

Postanowiłam odciąć się od świata i pożeglowałam ze Starym Borsukiem w siną dal. Stary Borsuk, zupełnie nie wiadomo czemu, tłumaczył wszystkim napotkanym żeglarzom, że jestem jego córką - nigdy nie zrozumiem Borsuka :) Jak tak żeglowałam, to zdarzało się, że wyciągałam na pokład Zorkę Pięć:




Nie śmieć. Nie rycz. Nie sraj. Kochaj Mazury.



<3 jesień.



Po powrocie postanowiłam wziąć byka za rogi.
Po pierwsze wymeldowałam KNK. Słuszna to decyzja, nawet jeśli nie czuję się z nią komfortowo.
Na chwilę obecną planuję zestarzeć się z Kotem.
Umówiłam się do dentysty.
Niechcący dostałam pracę. Fajną. W Düsseldorfie. Niefajnie.
Dostałam też zestaw na poprawę humoru:


Za pomocą rzeczonego zestawu poprawiam sobie właśnie wcale nie taki najgorszy humor. Oraz za pomocą Chianti Classico i parówek. Nie lubię parówek. Podobnie zresztą jak brukselki i kotletów mielonych.

5 comments:

  1. Zwłaszcza: nie rycz.

    Dobra, pracę w Dusseldorf bierz koniecznie, Wizzair lata do Wa-wy i Poznania z Dortmundu, więc nie jest źle ;))

    ps. czy to możliwe, że troche teskniłam ???? ;))

    ReplyDelete
  2. Jezu, bron boze - nie rycze :) Az tak zle to nie jest.
    Ale po tym wyznaniu, to mozliwe ze lza mi sie zakreci ;)

    ReplyDelete
  3. ależ

    to: nie rycz było do mnie ;)))

    ps. w wyznaniach jestem dobra, zwłaszcza po 3-cim piwie ...

    ReplyDelete
  4. po trzecim piwie to ja przenosze sie do innego wymiaru :D w sumie to ciekawe, inne alkohole az tak na mnie nie dzialaja...
    a najgorzej to w sumie mam po sledziach w Przekaskach. Tak, utrzymuje ze to po sledziach, a nie po plynach, jakie standardowo do sledzi sie spozywa :)

    ReplyDelete
  5. (powinnam odstawic uzywki, skojarzylam wlasnie "nie rycz" :D:D:D)

    ReplyDelete