Wednesday, July 28, 2010

Ten z niespodziewana demolka.

Powoli otrzasam sie z wrazenia, jakie wywarla na mnie brawurowa akcja odbicia tuszy kurczaka z rak przebieglego porywacza, tym bardziej, ze chwilowo temat pozywienia jest mi dosc obcy - zupelnie niechcacy przeszlam na diete cud. Celem przeprowadzenia diety cud nalezy zakontraktowac ekipe remontowa, ktora jednoczesnie rozdlubie wszystkie sciany w mieszkaniu, znoszac wiekszosc umeblowania do kuchni i tym samym skutecznie blokujac dostep do pozywienia i wszelkich kuchennych utensyliow, wlaczajac w to czajnik. Nie jest jednak tragicznie - udaje mi sie lekko uchylic lodowke, w zwiazku z czym moge na przyklad popatrzec sobie na krewetki ze szpinakiem, ktorych nie zdazylam zjesc wczoraj, i ktorych na bank nie zjem dzisiaj :)

Musze przyznac, ze fakt dosc niespodziewanego nalotu ekipy remontowej powaznie mnie zmartwil - liczylam, ze sciana laczaca moje mieszkanie z opustoszalym mieszkaniem Sasiadki peknie jeszcze w kilku miejscach, co pozwoli na unicestwienie jej dyskretnym kopniaczkiem i podstepne przejecie lokalu obok. Drugim etapem przejecia mialo byc zamurowanie drzwi wejsciowych do owego lokalu (po co komu dwa wejscia do jednego mieszkania?) i udawanie, ze nigdy ich tam nie bylo, a na tych przeszlo 100 metrach mieszkam juz kolejny rok :) Ale niestety, nici ze snow o metrazowej potedze, przynajmniej przez jakis jeszcze czas.

Najbardziej z wizyty murarzy cieszy sie Kot. Kotspedza caly dzien siedzac i bacznie obserwujac ich poczynania - mysle, ze jak dorosnie chcialaby byc Bobem Budowniczym. Moze rozsadnym byloby nabycie dla niej malego zoltego kasku?

A teraz, z nadzieja, ze jutro dane juz bedzie mi zapomniec o wszechogarniajacym chaosie (oraz o diecie cud, gdyz wyjatkowo odporna jestem na diety) oddale sie na spoczynek - mam teraz dosc fancy sypialnie, z wielkim lozkiem po srodku, ktore az sie prosi zeby dookola niego sie poganiac, szkoda tylko ze do ganiania mam tylko Boba Budowniczego :)

No comments:

Post a Comment