Sunday, February 20, 2011

Ten z chorobami wieku dzieciecego - dzien 7.

W Dniu Siódmym jestem jakby mniej kostropata. Jakby. Ale niewiele. Nie walczę też z potrzebą drapania się w najbardziej zaskakujących momentach i miejscach. Unikam luster i gładkich powierzchni, w których mogłabym zobaczyć swoje odbicie - obawiam się efektu bazyliszka, a nie chciałabym wylądować w nagłówkach tabloidów jako "Kobieta po trzydziestce, którą zabiło własne odbicie w lustrze". Na pocieszenie pomalowałam paznokcie oraz usiłowałam pomalować rzęsy, ale okazuje się, że ospa nie oszczędza nawet powiek - no comments. Spędzam wieczór pijąc wino i oglądając "Sex & The City" - mam potrzebę oglądania atrakcyjnych ludzi. Oglądałam też jakiś film z Zetą i, olaboga, pomyślałam, że jak juz dorosnę, chcę wyglądać tak jak ona :) - starzeję się, Zeta nigdy mi się nie podobała. Jak dorosnę chciałabym też być jedną z tych kobiet, które ZAWSZE wyglądają, jakby właśnie wyszły spod prysznica, świeżo ułożyły włosy,nic im się nie gniecie i zawsze ładnie pachną. Jedną z tych kobiet w towarzystwie których czuję się jak coś, co wykasłał Kot. Z resztą, biorąc pod uwagę fakt, jak Kot potrafi obłazić, bardzo często dokładnie tak wyglądam ;) Hm... może powinnam zmierzyć gorączkę? 



4 comments:

  1. Kochanie, one (te ładne spod prysznica) nie istnieją. Bez obróbki i Kaśka wygląda jak koci kłaczek. Uwierz :)

    ReplyDelete
  2. Kurde istnieja, mowie ci, ja takie spotykam i czuje sie przy nich jak paproszek :)

    ReplyDelete
  3. Eee tam spotykasz takie?!?! Nie wierze, umowmy sie, ze jak prosto spod prysznica wyglada dobrze, to ma ponizej 12 lat. Moze jednak zmierz goraczke i przestan ogladac tyle tv:)))

    ReplyDelete
  4. No serio, no nie wierza mi :) Spotykam i ani nie mam wtedy goraczki, ani nie jestem pod wplywem syropku :D

    ReplyDelete