Udalismy sie wczoraj z KNK na zakupy, poniewaz, jak twierdzi, nie ma odpowiedniego obuwia na safari. Po 3 godzinach spedzonych w centrum handlowym (!!!) i ogladaniu coraz to drozszych i coraz to bardziej wymyslnych par butow, zaczelam zastanawiac sie czego on sie po 4-dniowym safari spodziewa? Zaczelismy calkiem skromnie, konczac na butach, ktorych nie powstydzilby sie Bear Grylls - "w czasie naszej podrozy KNK odwiedzi jedne z najbardziej surowych i nieprzychylnych czlowiekowi zakatkow Afryki, zmierzy sie z najdzikszymy bestiami zamieszkujacymi te tereny i bedzie musial uzyc swych niesamowitych umiejetnosci aby zapewnic sobie i swojej partnerce przezycie w tych wyjatkowo ciezkich warunkach".
Dodatkowo na liscie zakupow pojawily sie:
- spray na lwy
(TV zapuscila ostatnio "Did you hear about the Morgans?" i wzorujac sie na bohaterskiej postawie Hugh Granta, KNK postanowil zaopatrzyc sie tez w spray na lwy. Ciekawe, czy zamierza stosowac go z podobna skutecznoscia jak glowny bohater filmu stosowal spray na niedzwiecie? I czy w ogole istnieje cos takiego jak spray na lwy? A na niedzwiedzie? Moze podlozyc my spray na komary z podmieniona etykieta - przynajmniej bedzie z tego jakis pozytek? I czy nasze wakacje zaczynaja mnie coraz bardziej przerazac?)
- kąpielowki
(tu musialam przeprowadzic wyklad z serii "co mysle o lajkrowych speedosach i dlaczego nie uwazam ich za stroj odpowiedni na plaze". Argumenty, ze KNK lubi sobie poplywać nijak do mnie nie przemawiaja - nie wykupujemy dwutygodniowego karnetu na basen a ja nie wiaze sie z ekshibicjonistami)
- skarpety
(poprzedzone wykladem czemu grafitowe skarpety nie sa odpowiednie do krotkich portek i dlaczego? Do grafitowych w komplecie zaproponowalam pare gustownych sandalow, przynajmniej mielibysmy klasyke polska w wydaniu wakacyjnym :))
Dzis, w ramach bonusa, KNK dorzucil temat klapek Zico - zaczynam powaznie traktowac kilkakrotna prosbe jego Matki o to, zeby sprawdzic mu bagaz przed wyjazdem, z tym ze ona prawdopodobnie martwila sie, ze zabierze ze soba caly dobytek (KNK jest mistrzem pakowania sie, ostatnio na weekened u Rodzicow spakowal sie w walizke i plecach 65-litrowy) a ja raczej przejmuje sie tym, ze namecze sie wycinajac go potem ze wszystkich zdjec w photoshopie.
PS. a co ja mam z tych 3 godzin spedzonych na zakupach? Dwa, jak sie okazalo dzis rano męskie (!), sweterki. Ale przysiegam, wygladaja jak damskie, z reszta nie podejrzewam, ze ktorykolwiek ze znanych mi mezczyzn zalozylby cos takiego. Mam tylko nadzieje ze nie wyrosna mi od nich wlosy na klacie.
PPS. A moze KNK powinien puscic swoje cv do Diora? Maja tam akurat wakat po Galliano, a mysle, ze w kategoriach ekscentryczny ubior panowie mogliby smialo ze soba konkurowac :) KNK co prawda twierdzi, ze czeka na wakat po Berlusconim, ze wzgledu na atrakcyjniejszy pakiet socjalny, ale badzmy szczerzy - w klapkach zico, grafitowych skarpetach i lajkrowych majtkach odpadnie w przedbiegach.
"Spray na lwy" zapłaci mi odszkodowanie za konwulsje :)
ReplyDeleteA poza tym włosy na klacie od metroskich sweterków? Chyba kpisz.
Kup sobie jeszcze szpanerski szaliczek zakładany na pętelkę i możesz laski rwać :)
nie bedzie odszkodowan, co najwyzej sie sprayem z Toba podziele :)
ReplyDeleteO jezu, to juz wiem czemu KNK ciagle w tym szaliku, od ktorego drgawek dostaje, popierdziela... ja mu dam laski, to nie laska a balkonik mu sie przyda! :)
Czy ja sie myle, czy Polska jest ostatnim bastionem lajkrowych speedosow:)))))))))))) Mnie przeraza ten widok glownie facetow co to sobie juz dawno nic nie widzieli ale nosza speedosy:)))))))))
ReplyDeletebrrrrr.... przerazajace, na nieszczescie mam zbyt bogata wyobraznie i teraz nie bede mogla spac :) albo beda mi sie snily koszmary... w lajkrowych speedosach!
ReplyDelete