Friday, March 11, 2011

Ten z wiatrem, co porywa do chichotu.

Ok, przyznaję się bez bicia - mam psychikę sześciolatki :) Niezmiennie bawi mnie sytuacja, kiedy wiatr porywa panu czapkę z głowy i pan tą czapkę goni. Za każdym razem, jak tylko zbliży się do niej na wyciągnięcie ręki, czapka niczym na magicznym sznurku robi "hop" i odskakuje parę metrów dalej. Co więcej, zawsze trafia to na starszych panów, którzy gonią czapkę dostojnie i z godnością, z głową wysoko podniesioną, w lekkim przykucu. Hihihi.

4 comments:

  1. Dostojny pan z przykucem:)))
    Wyobrazilam sobie i chyba mnie zabilas:)))))

    ReplyDelete
  2. ej, no ale oni tak biegaja, jakby cwiczyli chodzenie z ksiazka na glowie i za zadne skarby nie mogli jej upuscic ;)

    poza tym wez sie w garsc, nie chce Cie miec na sumieniu :D

    ReplyDelete
  3. a mnie najbardziej bawiło tej zimy jak karki na naszym osiedlu popylali w adidasach i co chwilę ryps na lodzie, zacięta mina rzedła, kaprawe oczka rozglądały się nerwowo, czy ktoś to widział? a ja chichrałam się... niby do córki... ;-)
    fajny blog - jestem tu pierwszy raz, ale tak się zaczytałam, że chyba się jeszcze przykulam (przyklikam ;-)

    ReplyDelete
  4. Witam i zapraszam ponownie :)

    A karki, coz - trzeba trzymac fason, inaczej kumple sie beda smiali.

    ReplyDelete