Ok, przyznaję się bez bicia - mam psychikę sześciolatki :) Niezmiennie bawi mnie sytuacja, kiedy wiatr porywa panu czapkę z głowy i pan tą czapkę goni. Za każdym razem, jak tylko zbliży się do niej na wyciągnięcie ręki, czapka niczym na magicznym sznurku robi "hop" i odskakuje parę metrów dalej. Co więcej, zawsze trafia to na starszych panów, którzy gonią czapkę dostojnie i z godnością, z głową wysoko podniesioną, w lekkim przykucu. Hihihi.
Dostojny pan z przykucem:)))
ReplyDeleteWyobrazilam sobie i chyba mnie zabilas:)))))
ej, no ale oni tak biegaja, jakby cwiczyli chodzenie z ksiazka na glowie i za zadne skarby nie mogli jej upuscic ;)
ReplyDeletepoza tym wez sie w garsc, nie chce Cie miec na sumieniu :D
a mnie najbardziej bawiło tej zimy jak karki na naszym osiedlu popylali w adidasach i co chwilę ryps na lodzie, zacięta mina rzedła, kaprawe oczka rozglądały się nerwowo, czy ktoś to widział? a ja chichrałam się... niby do córki... ;-)
ReplyDeletefajny blog - jestem tu pierwszy raz, ale tak się zaczytałam, że chyba się jeszcze przykulam (przyklikam ;-)
Witam i zapraszam ponownie :)
ReplyDeleteA karki, coz - trzeba trzymac fason, inaczej kumple sie beda smiali.