Nie wiem zupełnie co się z tym czasem dzieje - wpadłam chyba w jakąś dziurę w czasoprzestrzeni. Ewentualnie zupełnie nieświadomie wykonuję eksperyment mający na celu udowodnienie mi, że czas jest względny. Tylko po co? Wierzę mądrym książkom na słowo, darujmy sobie te sztuczki.
Medalowo przepieprzyłam sobotę - ledwie wstałam a już była 23:32, a z całego dnia pamiętałam jedynie tyle, że półtorej godziny czytałam książkę w wannie i że byłam w spożywczym. Dziś wcale nie było lepiej - no halooo. Przez chwilę zapragnęłam nawet być kobietą zaplanowaną i zorganizowaną, ale szybko mi przeszło - myślę, że moja zwichrowana psychika mogłaby tego nie udźwignąć.
Siedzę i czytam lekko przeterminowane gazety, których stos uzbierał mi się na nocnym stoliku - okazuje się, że w ciągu ostatnich lat przybyło nam 536 toalet publicznych. Zastanowię się później co zrobić z tą wiedzą, póki co mogę jedynie być dumna, że rośnie nam ojczyzna w siłę. I że jest gdzie pognać w potrzebie.
PS. I drastycznie spadło pogłowie koni. Jak tak dalej pójdzie, nie każdy będzie widział, jaki jest koń.
Jak nie pamietasz, to moze znaczy, ze sie tak zrelaksowalas, albo, ze nie warto pamietac:)) Pamiec selektywna jest bardzo pomocna w zyciu;)
ReplyDeletemam zatem wrazenie, ze ostatnio jestem permanentnie zrelaksowana :D
ReplyDeleteRelax stan bezcenny:)ja tam nie mogę jakoś na właściwe tory się nastawić.
ReplyDeletepo dwoch miesiacach nieustajacych wakacji kazdy bylby krolowa zen :)
ReplyDelete