Sunday, February 24, 2013

Ten, w którym nadal nic się nie dzieje, i w którym nikt nic nie musi.


Ponieważ w niedziele bywam Marthą Stewart, wzięłam się za lepienie ruskich i jak tak lepiłam coś mnie tknęło, żeby rzucić okiem na blogaska a tu tak żenujący brak akcji, że zdecydowanie lepiej pasowałyby leniwe ;)

Poza blogiem też brak akcji - pojechałam na wakacje, tym razem bez spraju na lwy, w tempie ekspresowym znienawidziłam i zmieniłam pracę, wyrzeźbiłam Żurawiowi statuetkę z ziemniaka dla największego rozczarowania minionego roku i od stycznia popadłam w stan błogiego nicniemuszenia. I szczerze? Aż chciałoby się coś musieć ;)


1 comment:

  1. Bede chetnie zagladac do Ciebie ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    ReplyDelete