Ponieważ w niedziele bywam Marthą Stewart, wzięłam się za lepienie ruskich i jak tak lepiłam coś mnie tknęło, żeby rzucić okiem na blogaska a tu tak żenujący brak akcji, że zdecydowanie lepiej pasowałyby leniwe ;)
Poza blogiem też brak akcji - pojechałam na wakacje, tym razem bez spraju na lwy, w tempie ekspresowym znienawidziłam i zmieniłam pracę, wyrzeźbiłam Żurawiowi statuetkę z ziemniaka dla największego rozczarowania minionego roku i od stycznia popadłam w stan błogiego nicniemuszenia. I szczerze? Aż chciałoby się coś musieć ;)

Bede chetnie zagladac do Ciebie ;)
ReplyDeletePozdrawiam i zapraszam do siebie ;)