Thursday, January 20, 2011

Ten z relacją z podróży

KNK zapytał mnie dzisiaj, całkiem znienacka, czy będziemy pisać bloga w trakcie naszej podróży do Nie-Szwajcarii *. Nie mam mam pojęcia, co go naszło ale zaczynam podejrzewać, że snuje plany jakiś spektakularnych przedsięwzięć w trakcie podróży - może postanowił pokazać światu, jak radzi sobie z dziką przyrodą? A może jak zostaje królem afrykańskiej wioski, przysposabia 10 półnagich żon i poluje na lwy?

Ostatnio, w związku z podróżą przyznał się do planów nabycia odpowiedniej (czyli jakiej?!) garderoby - obawiam się, że, wzorując sie na ideałach z dzieciństwa, planuje upodobnić się do Pampaliniego.
Jeśli tak się sprawy mają, nie ma szans, żebym publicznie przyznała się do towarzyszenia mu w podróży (nawet przypadkiem!) - od razu stają mi przed oczami rzesze turystów z Kraju Nad Wisłą nabywających w podróży, głównie w krajach Orientu, lokalne tradycyjne stroje i paradujących w nich z dumą wzbudzając przy tymskrywane chichoty autochtonów.

Dodatkowo, jeśli KNK w ramach jakiegoś mega szalonego pomysłu naprawdę zamierza wystąpić jako Pampalini, chrzanię starania o nieprzybieranie na wadze, i dla siebie wybieram opcję słoń.



* Krewny i Znajomy Królika ostrzegł KNK, że powinien wybić sobie z głowy ten wyjątkowo absudralny pomysł podróży do Afryki, uzasadniająć to faktem, iż "to nie jest Zurich ani Niemcy, to jest inny świat", co oczywiście było dla nas dość dużym zaskoczeniem, ponieważ spodziewaliśmy się łyknąć jakieś cappucino i przekąsić croissanta w przerwie między obserwowaniem hieny po lewej i nosorożca po prawej.

No comments:

Post a Comment