Dobra, ale basta - w końcu ile można (literalnie) o dupie? :)
Zmieniając temat - KNK chrzci bratanka. Jutro. Wczoraj wieczorem postanowił kupić prezent. Proponowałam chomika, ale nie chciał na to pojść, sama nie wiem czemu. Pan w sklepie proponował pudełeczko na pierwszy ząbek (?! - znaczy co, jak wyrośnie koniecznie wyrwać włożyć do pudełeczka?!), ale po tym jak chcieliśmy wziąć dwa, na pierwszy i ostatni, temat jakoś upadł.
Sprawa jest o tyle kiepska, że kompletnie nie nadaję się na rodzinne imprezy kościelne - mam nadzieję, że uda mi się jakoś przeżyć ten weekend...
Zmieniając temat - KNK chrzci bratanka. Jutro. Wczoraj wieczorem postanowił kupić prezent. Proponowałam chomika, ale nie chciał na to pojść, sama nie wiem czemu. Pan w sklepie proponował pudełeczko na pierwszy ząbek (?! - znaczy co, jak wyrośnie koniecznie wyrwać włożyć do pudełeczka?!), ale po tym jak chcieliśmy wziąć dwa, na pierwszy i ostatni, temat jakoś upadł.
Sprawa jest o tyle kiepska, że kompletnie nie nadaję się na rodzinne imprezy kościelne - mam nadzieję, że uda mi się jakoś przeżyć ten weekend...
świetnie że nie kupiłaś wagi, naprawdę gratuluję :D
ReplyDeleterodzinne imprezy, że zapodam złotą myśl, mają to do siebie, ze kiedyś się kończą :) Nic bardziej optymistycznego nie przyszło mi do głowy ...
:)