Wrociłam.
Bywałam.
Przez Kwadrat w czasie mojej nieobecności przeszła trąba powietrzna albo coś w podobie. Opcjonalnie Kot prowadziła ożywione życie towarzyskie. Albo i to, i to. Inaczej nie potrafię wyjaśnić stanu, w jakim Kwadrat aktualnie się znajduje.
Nie cierpię takiego bałaganu a czystsze podłogi są na klatce schodowej (sprawdzalam).
W związku z tym przespałam pół dnia.
Potem zaczęłam sprzątać, ale skończyło się na załadowaniu zmywarki - potem znalazłam w tym bałaganie książkę która mnie wciągnęła, więc otworzyłam wino i zapomniałam o bożym świecie.
Ocknęłam się chwilę temu, i zamiast wreszcie wziąć się do roboty, postanowiłam podzielić się tym żałosnym stanem rzeczy ze Światem.
;)
ReplyDeleteświat rozumie.
I zacheca do dalszej lektury :)
No bo czy mycie podłogi ma jakiś szęs? Przecież dzień, dwa i znów się ubrudzi. Byle się tylko kot nie przykleił :)
ReplyDeleteno niby logiczne, ale jako ze lubie chodzic boso, powoli zaczynam przypominac zastępową Czarnych Stóp :)
ReplyDeleteJakie mi to znane:)) Ja w najgoretszym okresie prac domowych zawsze znajde ksiazke do przeczytania, lub film do obejrzenia:)) Na szczescie sprzataniem zajmuje sie Wspanialy i chyba nikt sie juz temu nie dziwi. Gdyby nie on, zaroslabym w brudzie z ksiazka w reku, przed telewizorem, lub z drutami robiac kolejny projekt, ktory sie nikomu na nic nie przyda:))
ReplyDeleteWszystko byle tylko nie sprzatac;)
Wypozyczasz Wspanialego na godziny? ;)
ReplyDeleteLilla, moge, ale on sie skubaniec wysoko ceni:))
ReplyDeletejestem zdesperowana, nadal tkwie w balaganie! ;)
ReplyDelete