Monday, October 10, 2011

Ten z lisciem. W bucie, nie na glowie.

Czy to juz? Czy dobrnelismy do momentu, kiedy niezaleznie od tego, co sie na siebie zalozy, jest czlowiekowi zimno? A to przeciez jeszcze nawet nie listopad. Brrr... listopad - to brzmi strasznie. Juz samo to slowo ma mocno depresyjne dzialanie. Na szczescie naukowcy dowodza, ze na jesienna depresje najlepsze jest czerwone wino. Wiwat naukowcy! No, dodaja tez, ze ponoc slonce tez nie jest najgorsze, ale badzmy realistami :)
Chodzilam dzisiaj po parku i szuralam w lisciach. Lubie szurac w lisciach. Baletki mam pelne patykow i rajtki mi sie podziurawily. Szuralam i myslalam o tym i o owym. Glownie o tym. I wyszuralam sobie podly nastroj. A to przeciez jeszcze nawet nie listopad... 
Poza tym nie mam na nic czasu - robie sweter. Powoli zaczne chyba przyjnowac zaklady, czy uda mi sie go skonczyc przed wiosna :) 

6 comments:

  1. Zgadzam sie, brak slonca mozna nadrobic winem:))

    ReplyDelete
  2. w sumie prawie kazdy mozna ;)

    ReplyDelete
  3. A co chcesz zrobić z KNK i dlaczego bad idea?


    małgośka said... ;)

    ReplyDelete
  4. ech... to grubsza historia... łeb mi niedlugo od tego peknie...

    ReplyDelete
  5. I czekoladą też można nadrabiać! :))
    podobno zima ma być długa, więc sweter na wiosnę to wcale nie taki głupi pomysł ;-)

    ReplyDelete
  6. Hm... to ja jednak pojde w to wino. Albo w tango :D

    ReplyDelete